poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 2

- Martyna dalej wstań, bo nie będziemy czekać wiecznie! – Powiedziała głośno już lekko zdenerwowana mama  po czym wyszła i zamknęła za sobą drzwi.
Zerknęłam na telefon była godzina 5:30
-Boże, co ja robię ze swoim życiem ?! – powiedziałam zaspanym głosem jednocześnie śmiejąc się.
Poszłam do toalety i obmyłam twarz zimną wodą, następnie umyłam zęby. Włosy związałam w koka wysoko na głowie, a twarz posmarowałam podkładem. Nie musiałam używać tuszu, ponieważ moje rzęsy same w sobie były długie i gęste. Ubrałam się w dzień wcześniej uszykowane ciuchy, a mianowicie Czarną bluzkę z wyciętymi pachami i białym napisem YOLO, jeansowe spodenki z poszarpanymi nogawkami i do tego przewiązałam na ręce granatową bandamke. Zeszłam na dół. Po całym domu roznosił się dźwięk piosenek Dżemu właśnie leciała moja ulubiona „Wehikuł czasu”. Kochałam tę piosenkę za to jaka jest. Uwielbiam opowieści taty, babci lub kogokolwiek jak to było kiedyś. Moim zdaniem powinnam się urodzić chociaż 30 lat temu. Były w tedy inne czasy, trochę lepsze czasy, kiedy nie było tych wszystkich smartphonów, tabletów i laptopów. Wszyscy żyli ze sobą w zgodzie i było lepiej, a teraz idziesz przez miasto i zamiast widzieć uśmiechy na twarzach, albo rozmawiających ludzi widzisz młodzież wgapioną w ekran telefonu. Może mówię jak moja babcia, ale taka jest prawda.
- No w końcu, ile można czekać  ? – Zapytał rozbawiony tata
- Jest dopiero piąta czterdzieści pięć dla mnie to noc – odparłam jednocześnie siadając do stołu i zaczynając jeść kanapkę z dżemem brzoskwiniowym.
Kiedy już zjadłam i popiłam sokiem pomarańczowym, który jest moim ulubionym, poszłam na górę po walizkę z rzeczami, telefon, słuchawki, aparat i przygotowane książki. Schodząc na dół pogasiłam światła i ruszyłam do samochodu. Tata włożył wszelkie bagaże, a ja zajęłam miejsce na samym końcu razem z Diegiem. Nasz samochód jest siedmioosobowy dla wytłumaczenia sytuacji. Ruszyliśmy, a przed nami bardzo długa droga. Byłam śpiąca, dlatego nie zważając na nic zasnęłam.

---------------------------------------------


- Jesteśmy na miejscu – Krzyknął tata.
Była godzina  7 następnego dnia. Korki utrudniały nam dojazd i po małej męczarni którą przeszliśmy w końcu dotarliśmy. Moim oczom ukazał się piękny widok morza. Uwielbiam takie widoki, lecz najpierw muszę zanieść swoją walizkę do mojego pokoju. Gdy się rozpakowałam od razu pobiegłam z Diegiem na plażę, a lekkie promienie słońca ukoiły moją skórę. Piasek na plaży był wilgotny i jeszcze o tej godzinie zimny. Spuściłam psa ze smyczy, a ten pierwsze co zrobił to pobiegł do wody. Zrobiłam to samo lecz ja zamoczyłam nogi tylko do kostek. Nogami rozpryskiwałam wodę, która była niewiarygodnie przejrzysta. Czekając aż przyjdzie do mnie pies usiadłam na piasku. Po 15 minutach z powrotem poszłam do hotelu. Zjadłam śniadanie, przejrzałam facebooka i nie wiem nawet kiedy zasnęłam
  Obudziłam się o dziesiątej. Nikogo nie było w naszym apartamencie nawet Diega, więc byłam zdana sama na siebie, a nie znając okolicy i nie chcąc się zgubić znów podążyłam na plażę. Właśnie kilkunastu chłopaków grało w siatkówkę. Uwielbiam siatkówkę więc  zdecydowałam się go obejrzeć. Chłopcy byli przystojni, a szczególnie wysoki brunet z bardzo ciemnymi oczami, lekko umięśnionym brzuchem i charakterystycznymi pieprzykami. Grali powiedziałbym nawet, że zawodowo. Mimo, iż mecz mi się podobał musiałam się czegoś napić i poszłam do małego drewnianego sklepiku kilka metrów dalej.  Zamówienie złożyłam po angielsku. Dostałam orzeźwiający koktajl i dalej poszłam oglądać mecz. Idąc nawet nie zauważyłam biegnącego chłopaka w kierunku piłki, który wpadł na mnie, a ja cała oblałam się sokiem
- Przepraszam, nie zauważyłem cię – Powiedział z troską w głosie i  raczeja dostrzegł, że jestem Polką
- Też przepraszam, to moja wina – Odpowiedziałam spoglądając w jego czekoladowe oczy. Było w nich coś wyjątkowego.

♥♥♥♥♥♥♥

Hejj jest i rozdział 2, lecz zastanawiam się czy pisać dalej tego bloga, ponieważ nikt nie komentuje :c

Komentarz na prawdę pomaga i liczę na wsparcie z waszej strony :)

Może być ten rozdział ? Jak myślicie kim jest ten chłopak ? 

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Rozdział 1

Dziś 12 sierpnia. Na dużym, złotym, wiszącym na białej ścianie w dużym salonie zegarze wybiła godzina 11. W domu prócz tykania zegarów nie było słychać nic. Kompletna cisza. Byłam zdziwiona, ponieważ o tej godzinie dawno słychać kłótnie, lub śmiechy moich dwóch młodszych sióstr. Ściągnęłam z siebie mięciutką kołdrę i usiadłam na rogu łóżka. Odczekałam chwilę, aby nie kręciło mi się w głowie i ruszyłam zmierzając do łazienki, która znajduje się na piętrze mojego domu na wprost mojego pokoju. Po lewej stronie znajdują się 2 pokoje należące do mojego rodzeństwa, a po prawej sypialnia rodziców i schody w dół. W łazience załatwiłam moje potrzeby i wzięłam się za zimny prysznic. Uwielbiam zimne, jak i gorące kąpiele, lecz te gorące zostawiam na noc, a zimne aby się orzeźwić i nie być zaspaną. Gdy wyszłam wytarłam się dokładnie ręcznikiem i rozpuściłam włosy, które były spięte. Ubrałam bieliznę ora wcześniej przygotowane rurki z lekkimi dziurami na kolanach oraz białą bluzkę z wyciętymi pachami. Zrobiłam nie za mocny makijaż czyli fluid, trochę pudru i tusz to rzęs. Wyszłam z toalety i zmierzyłam w kierunku kuchni, lecz nikogo nie zastałam. Było to dla mnie bardzo dziwne.
- Wyjechali bez uprzedzenia ? – Powiedziałam sama do siebie
Wyszłam przed drzwi, a przybiegł do mnie tylko Diego, mój kochany i najmądrzejszy pies na świecie. Jest owczarkiem niemieckim długowłosym. Nie jeździłam z nim na specjalne tresury, lecz sama go szkoliłam, a mimo to zna wiele sztuczek i jest mi posłuszny. Najbardziej jest posłuszny mi i to ja o niego dbam. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że reszta rodziny się nim nie zajmuje, bo tak nie jest, ale to ja zajmuję się nim najbardziej. Wpuściłam go do domu i poszłam do salonu. Diego położył się na swoim posłaniu. Czasem wpuszczamy go do domu ale gdyby miał leżeć na sofie to nigdy byśmy nie usunęli wszelkich zostawionych przez niego włosów. Na szklanej ławie zauważyłam karteczkę.
- Pojechali do babci na wieś i wrócą wieczorkiem – Powiedziałam do mojego jedynego towarzysza.
Za oknem świeciło słońce. Pomyślałam o wykąpaniu się w basenie. Szybko poleciałam po strój i go ubrałam. Wyszłam tarasem i weszłam do basenu. Basen mam wbudowany i nie jest za wielki, jest w sam raz. Po pluskaniu się z diegiem, który również pływał, położyłam się na materacu i zasnęłam. Obudziła mnie Agata moja młodsza siostra o 3 lata razem z Kornelią, która jest młodsza ode mnie o 8 lat. Zaspana zeszłam z materacu i podążyłam w kierunku ręcznika.
- Martyna spakuj się – Powiedziała moja mama
A no tak jutro wieczorem wyjeżdżamy do Włoch, lecz jedziemy samochodem ze względu na psa. Samochód mamy spory, Audi q7. Nie znam się za bardzo na samochodach, ale nie jest to jakiś bardzo drogi samochód. Pewnie zastanawiacie się o pracę moich rodziców ? Moi rodzice mają firmę transportową i dzięki niej stać nas na niektóre rzeczy, ale ja nie lubię się chwalić, dlatego mam wielu przyjaciół. Poszłam do pokoju i spakowałam swoje rzeczy. Zajrzałam jeszcze na facebooka, aska i youtuba. Oglądam wielu youtuberów, lecz najbardziej do gustu przypadł mi jdabrowsky, yoczook i kaiko uwielbiam ich. Zawsze poprawiają mi humor.
- Chodź na kolacje, a nie romansujesz. I tak żaden na ciebie nie poleci.- Śmiała się Agata
Czy ja już mówiłam, że ona bardzo mnie wkurza ?
- Idę i z nikim nie romansuje. – Odpowiedziałam
- Taa. – sarkastycznie odpowiedziała i wyszła z mojego pokoju, a ja podążyłam za nią. W domu unosił się zapach pieczonego kurczaka. Usiadłam do stołu
- Co dzisiaj porabiałaś – Zapytał troskliwy tata
- Pływałam i spałam – odpowiedziałam lekko się śmiejąc
- To dobrze – odpowiedział tata również śmiejąc się, i zaczął opowiadać mamię śmieszną historię, która wydarzyła się dziś w firmie. Jedliśmy i śmialiśmy się. Uwielbiam moją rodzinę. Po kolacji zebrałam talerze ze stołu i wsadziłam do zmywarki i usiadłam na sofie razem z resztą. Leciał ciekawy film. O godzinie 23.30 poszłam do pokoju. Otworzyłam okno od balkonu. Słychać było szczekanie i wycie Diega. Uwielbiam, gdy wyje. Zabrałam piżamy i poszłam do łazienki. Niestety musiałam iść do łazienki na dole, ponieważ ta u góry była zajęta. Po gorącej kąpieli położyłam się spać i myślałam o wyjeździe do Włoch.

♥♥♥♥♥♥♥♥

Heeej :) Mamy rozdział 1 i co sądzicie ??

Bardzo zależy mi na opinii, więc jeżeli przeczytałeś to skomentuj :D

Z góry dziękuje :))

piątek, 21 sierpnia 2015

Prolog


Hej jestem Martyna. Mam 16 lat i prowadzę prawie normalne
 życie.Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że moja rodzina
 oraz przyjaciele są chorzy psychicznie. Z jednej strony ich nienawidzę a z drugiej kocham najbardziej na świecie. Tak już czasem jest. Idę niedługo do pierwszej klasy technikum weterynaryjnego. Od zawsze kochałam zwierzęta, lecz na weterynarje zdecydowałam się dopiero w tedy, gdy mój pies uratował mnie gdy tonęłam. Chodzę do szkoły muzycznej i gram na perkusji, fortepianie oraz gitarze, czasem  śpiewam. Z wyglądu jestem dość wysoką, niebieskooką blondynką, która nie jest jakaś bardzo szczupła, ale też nie należę do osób przy kości. Z charakteru jestem osobą wrażliwą i dużo rzeczy biorę do siebie nie potrzebnie. Jestem również rozrywkowa, a także ciągle mam mnóstwo energii. Często płacze nocami ponieważ do tej pory nie poradziłam sobie ze  śmiercią dziadka, który był najlepszy na świecie i śmiercią prababci na która zawsze mogłam liczyć. Dziadek zmarł na raka płuc z przerzutem do mózgu a babcia miała astmę i płuca nie chciały dłużej pracować. Mimo, że moje życie nie jest najgorsze a momentami najlepsze na świecie to chciałabym spotkać kogoś na kogo będę mogła liczyć i kto będzie mnie kochał po mimo moich błędów.



♥♥♥♥
♥♥♥♥♥♥♥

Hej jestem Martyna tak jak już wiecie i zapraszam was do opowiadania o pewnej dziewczynie :)


Opowiadanie dotyczy Jaśka Dąbrowskiego w mniejszym lub większym stopniu 8)


Zapraszam do komentowania ^^